piątek, 16 lipca 2010

Zamek Orawski

Początek wyprawy na zamek, wiązała się z nim ciekawa historia, szczegóły później.
Po kilku kilometrach ukazał się cel naszej wyprawy:
Było gorąco? Mało powiedziane 85 stopni Celsjusza w cieniu. Początek zwiedzania:

Przewodniczka mówi po słowacku, wśród turystów Polacy, Czesi i trochę miejscowych. Wszyscy oczywiście się nawzajem rozumieją.
Idziemy wyżej...
...niby dach, a dopiero początek, więc patrzymy w górę...
... jeszcze trochę to potrwa...
Ostatecznie po 1,5h jesteśmy na górze:
Zejście zajęło dużo mniej czasu, jeszcze na koniec było delikatne spowolnienie w postaci zdjęcia poniżej i do baru:)

czwartek, 15 lipca 2010

W poszukiwaniu zaginionego bankomatu

Po kilku dniach sukces. Znaleźliśmy bankomat w tym pięknym kraju!!!

Najpierw emocje, bo wcześniej też już się jeden udało znaleźć, ale oczywiście zepsuty. Czekamy minutę i w końcu:

Tatralandia

29 rur do zjeżdżania i wszystko jasne:)

wtorek, 13 lipca 2010

Góry Janosika

Dzisiejszego dnia wybraliśmy się w Małe Fatry. Droga była ciekawa serpentyny non stop...


...ale w końcu udało się dojechać.
Na początek, żeby za bardzo się nie przemęczyć przed główna wyprawą przemieściliśmy się magicznie 1000m wyżej:

Określiliśmy nasz cel. Wielki Krywań, najwyższy szczyt Fatry, 1709 m n.p.m.:
Byliśmy już w 1/4 drogi, kiedy musieliśmy uciekać, szczęśliwie zdążyliśmy do bazy w odpowiednim czasie:
Jak już popadało, nadszedł czas na latte...
...i drugie podejście:
Sama wspinaczka trochę czasu zajęła, głównie dlatego, że niektórzy szli dość nietypowo pod górę:
Co jakiś czas kryzys nadchodził:
Jednak po pewnym czasie:
Radość była nieopisana:
Później kilka zdjęć zrobiliśmy sobie:
i kilku Slovakom:
Jednak to było za mało, udało mi się osiągnąć kilka cm wyżej:
Kasia też próbowała, mniej skutecznie, ale jak radośnie:) :
Przed zejściem jeszcze kilka ujęć:

Po tym mogliśmy wyruszyć w drogę do Chlebowej Chaty. Przy okazji zejścia uchwyciliśmy naszą bazę wypadową na zdjęciu:

Po jakimś czasie cel wreszcie widoczny(czerwony dach na wzgórzu):
Za chwilę, nawet jeszcze lepiej widoczny:
Po posileniu się powrót i pożegnalne zdjęcie:
Nie obyło się oczywiście bez strat, tym razem but:
Jak wiadomo, w górach tych urodził się nie kto inny jak Janosik, bohater narodowy Słowacji, w drodze powrotnej, na wjeździe do doliny wzniesiono jego postać. Znajduje się ona na małym wzgórzu, widocznym w tle:
A tu już trochę bliżej:

poniedziałek, 12 lipca 2010

Slovakia

Przed wyprawą na rowery w celach rekreacyjnych wybraliśmy się na Slowację.

W niedzielę wyruszyliśmy. Granicę przekroczyliśmy w miejscowości Chyżne. Udało się to udokumentować na zdjęciach:



Chwilę później dotarliśmy na miejsce. Widok z okna zachęcający:
Tego samego dnia - tama:
W poniedziałek wyruszyliśmy w Beskid Żywiecki na wodospad w Sopotni Wielkiej oraz na szczyt Romanka. Droga była ciężka, delikatnie mówiąc:)
Natomiast radość z jej pokonania, nieopisana:
Momentami było niebezpiecznie:
Jednak szczęśliwie dotarliśmy i mogliśmy zejść:
Po drodze było kilka ciekawych cudów natury:
Po 3 godzinach udało się dotrzeć do wodospadu:
Jutro jedziemy w Wysokie Tatry. Stay Tune.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Tour de Pomorze - Prolog

Wszystko już prawie gotowe, sprzęt zakupiony i zainstalowany wczoraj. Jesteśmy prawie gotowi do naszej drogi na Gdańsk, wyruszamy 19 lipca, zapraszam wszystkich na transmisję live, tu na tym blogu z wyprawy.

niedziela, 27 czerwca 2010

Wilanów City

Kasia ma swój rower, więc wybraliśmy się razem na Wilanów i okolice. Wreszcie ma mi kto zdjęcia robić:)