Początek wyprawy na zamek, wiązała się z nim ciekawa historia, szczegóły później.
Po kilku kilometrach ukazał się cel naszej wyprawy:
Było gorąco? Mało powiedziane 85 stopni Celsjusza w cieniu. Początek zwiedzania:
Przewodniczka mówi po słowacku, wśród turystów Polacy, Czesi i trochę miejscowych. Wszyscy oczywiście się nawzajem rozumieją.
Idziemy wyżej...
...niby dach, a dopiero początek, więc patrzymy w górę...
... jeszcze trochę to potrwa...
Ostatecznie po 1,5h jesteśmy na górze:
Zejście zajęło dużo mniej czasu, jeszcze na koniec było delikatne spowolnienie w postaci zdjęcia poniżej i do baru:)
piątek, 16 lipca 2010
czwartek, 15 lipca 2010
W poszukiwaniu zaginionego bankomatu
Po kilku dniach sukces. Znaleźliśmy bankomat w tym pięknym kraju!!!
Najpierw emocje, bo wcześniej też już się jeden udało znaleźć, ale oczywiście zepsuty. Czekamy minutę i w końcu:
wtorek, 13 lipca 2010
Góry Janosika
Dzisiejszego dnia wybraliśmy się w Małe Fatry. Droga była ciekawa serpentyny non stop...
...ale w końcu udało się dojechać.
Na początek, żeby za bardzo się nie przemęczyć przed główna wyprawą przemieściliśmy się magicznie 1000m wyżej:
Określiliśmy nasz cel. Wielki Krywań, najwyższy szczyt Fatry, 1709 m n.p.m.:
Byliśmy już w 1/4 drogi, kiedy musieliśmy uciekać, szczęśliwie zdążyliśmy do bazy w odpowiednim czasie:
Jak już popadało, nadszedł czas na latte...
...i drugie podejście:
Sama wspinaczka trochę czasu zajęła, głównie dlatego, że niektórzy szli dość nietypowo pod górę:
Co jakiś czas kryzys nadchodził:
Jednak po pewnym czasie:
Radość była nieopisana:
Później kilka zdjęć zrobiliśmy sobie:
i kilku Slovakom:
Jednak to było za mało, udało mi się osiągnąć kilka cm wyżej:
Kasia też próbowała, mniej skutecznie, ale jak radośnie:) :
Przed zejściem jeszcze kilka ujęć:
Po tym mogliśmy wyruszyć w drogę do Chlebowej Chaty. Przy okazji zejścia uchwyciliśmy naszą bazę wypadową na zdjęciu:
Po jakimś czasie cel wreszcie widoczny(czerwony dach na wzgórzu):
Za chwilę, nawet jeszcze lepiej widoczny:
Po posileniu się powrót i pożegnalne zdjęcie:
Nie obyło się oczywiście bez strat, tym razem but:
Jak wiadomo, w górach tych urodził się nie kto inny jak Janosik, bohater narodowy Słowacji, w drodze powrotnej, na wjeździe do doliny wzniesiono jego postać. Znajduje się ona na małym wzgórzu, widocznym w tle:
A tu już trochę bliżej:
...ale w końcu udało się dojechać.
Na początek, żeby za bardzo się nie przemęczyć przed główna wyprawą przemieściliśmy się magicznie 1000m wyżej:
Określiliśmy nasz cel. Wielki Krywań, najwyższy szczyt Fatry, 1709 m n.p.m.:
Byliśmy już w 1/4 drogi, kiedy musieliśmy uciekać, szczęśliwie zdążyliśmy do bazy w odpowiednim czasie:
Jak już popadało, nadszedł czas na latte...
...i drugie podejście:
Sama wspinaczka trochę czasu zajęła, głównie dlatego, że niektórzy szli dość nietypowo pod górę:
Co jakiś czas kryzys nadchodził:
Jednak po pewnym czasie:
Radość była nieopisana:
Później kilka zdjęć zrobiliśmy sobie:
i kilku Slovakom:
Jednak to było za mało, udało mi się osiągnąć kilka cm wyżej:
Kasia też próbowała, mniej skutecznie, ale jak radośnie:) :
Przed zejściem jeszcze kilka ujęć:
Po tym mogliśmy wyruszyć w drogę do Chlebowej Chaty. Przy okazji zejścia uchwyciliśmy naszą bazę wypadową na zdjęciu:
Po jakimś czasie cel wreszcie widoczny(czerwony dach na wzgórzu):
Za chwilę, nawet jeszcze lepiej widoczny:
Po posileniu się powrót i pożegnalne zdjęcie:
Nie obyło się oczywiście bez strat, tym razem but:
Jak wiadomo, w górach tych urodził się nie kto inny jak Janosik, bohater narodowy Słowacji, w drodze powrotnej, na wjeździe do doliny wzniesiono jego postać. Znajduje się ona na małym wzgórzu, widocznym w tle:
A tu już trochę bliżej:
poniedziałek, 12 lipca 2010
Slovakia
Przed wyprawą na rowery w celach rekreacyjnych wybraliśmy się na Slowację.
W niedzielę wyruszyliśmy. Granicę przekroczyliśmy w miejscowości Chyżne. Udało się to udokumentować na zdjęciach:
Chwilę później dotarliśmy na miejsce. Widok z okna zachęcający:
Tego samego dnia - tama:
W poniedziałek wyruszyliśmy w Beskid Żywiecki na wodospad w Sopotni Wielkiej oraz na szczyt Romanka. Droga była ciężka, delikatnie mówiąc:)
Natomiast radość z jej pokonania, nieopisana:
Momentami było niebezpiecznie:
Jednak szczęśliwie dotarliśmy i mogliśmy zejść:
Po drodze było kilka ciekawych cudów natury:
Po 3 godzinach udało się dotrzeć do wodospadu:
Jutro jedziemy w Wysokie Tatry. Stay Tune.
W niedzielę wyruszyliśmy. Granicę przekroczyliśmy w miejscowości Chyżne. Udało się to udokumentować na zdjęciach:
Chwilę później dotarliśmy na miejsce. Widok z okna zachęcający:
Tego samego dnia - tama:
W poniedziałek wyruszyliśmy w Beskid Żywiecki na wodospad w Sopotni Wielkiej oraz na szczyt Romanka. Droga była ciężka, delikatnie mówiąc:)
Natomiast radość z jej pokonania, nieopisana:
Momentami było niebezpiecznie:
Jednak szczęśliwie dotarliśmy i mogliśmy zejść:
Po drodze było kilka ciekawych cudów natury:
Po 3 godzinach udało się dotrzeć do wodospadu:
Jutro jedziemy w Wysokie Tatry. Stay Tune.
poniedziałek, 5 lipca 2010
Tour de Pomorze - Prolog
Wszystko już prawie gotowe, sprzęt zakupiony i zainstalowany wczoraj. Jesteśmy prawie gotowi do naszej drogi na Gdańsk, wyruszamy 19 lipca, zapraszam wszystkich na transmisję live, tu na tym blogu z wyprawy.
niedziela, 27 czerwca 2010
Wilanów City
Kasia ma swój rower, więc wybraliśmy się razem na Wilanów i okolice. Wreszcie ma mi kto zdjęcia robić:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)